środa, 23 kwietnia 2014

6 rozdzial -Cris

-Cris? -zasłoniłam usta dłonią, nie wiedząc jak zareagować- co ty tu robisz?
-Mak, tak się stęskniłem- przytulił mnie mocno.
A ja stałam jak słup.
Co się tu do cholery dzieje?
-Ja też. Nie wierze jak się tu znalazłeś.
-przeprowadziłem się .Mieszam teraz na Queens
-poważnie?-zdziwiłam się, że mieszka blisko mnie.
-tak. I słyszałem ,że ty też tam mieszkasz - objął mnie ramieniem, uśmiechając się.
Kiwnęłam głową- tak.
-ale się cieszę, nie dość, że wróciłem to jeszcze mieszkamy blisko siebie .

Ja  bym tego tak nie określiła.
Wyjechał, a my rozstaliśmy się. To był znów ciężki dla mnie okres, a on tak nagle wraca i będziemy mieszkać dzielnice obok. ..nie wierze.
-A wiesz co jeszcze?  Będę chodził z wami do szkoły.

CO?

Emily mocno uścisnęła Cris'a, a ja nadal stałam nie wiedząc co robić.
-nie cieszysz się? -spytała mnie Emily odrywając się o Cris'a

sama nie wiedziałam czy się cieszyłam, czy smuciłam.
no niby fajnie ,że wrócił i będzie chodził z nami do szkoły. zawsze spędzaliśmy razem czas.
ale teraz to skomplikowane.
-pewnie, że się cieszę- wymusiłam słaby uśmiech.


Cris opowiadał nam jak to żyło mu się w LA.
mnie jakoś nie specjalnie miło się słuchało jak mu było miło i przyjemnie po tym jak mnie zostawił i wyjechał , nie wiedział że ja wtedy bardzo cierpiałam . bez rodziców , siostry , bez Cris'a .
to był dla mnie bardzo ciężki okres , została mi wtedy tylko babcia ,nikt więcej .


a on nagle wraca i co sobie myśli ?że od razy mu wpadnę w ramiona , czy jak ?

siedzimy przy stoliku pod szkołą ,gdyż jest bardzo ciepło , a Cris nam - a raczej bardziej Emily ,opowiada co robił przez te kilka lat . Bardzo się cieszył i uśmiechał , widać że dobrze się tam bawił ...beze mnie ...


ja siedziałam i patrzyłam przed siebie , obok mnie siedziała Emily , a na przeciwko jej Cris .

ją  jak widać interesuje co robił , ale mnie nie , więc się "wyłączyłam"


-...a najlepsze było jak razem z Emmą potknęliśmy się o ten próg w tym domu  Ben'a Affleck'a , na prawdę ...tak nam było głupio , jak razem upadliśmy na podłogę .


Emily zaczęła się śmiać , a ja tylko wymusiłam lekki uśmiech ,nie patrząc na nich .

Hmm...Emma , ciekawe kto to ? pewnie jego dziewczyna , lepsza ode mnie , na pewno ładniejsza .

chciałam się już zapytać kim jest ta Emma , ale mnie wyprzedziła Emily

-a kim jest ta Emma , bo z tego co opowiadasz to dużo czasu ze sobą spędziliście -uśmiechneła się Em -to twoja dziewczyna? hm?
-amm..była moją dziewczyną , ale się rozstaliśmy -podrapał się niezręcznie po karku .
-dlaczego ? -spytała ciekawska Emily
-a to taka głupota ..nie chce o tym gadać
-ok .

Po godzinie opowiadania Cris poszedł sobie, a ja westchnęłam- w końcu

-o co ci chodzi Mak? -Emily spojrzała na mnie z poirytowaniem
-o co mi chodzi, żartujesz? -parsknęłam
-no nie czaje twojego zachowania, Cris wrócił i opowiadał nam, a ty co robisz?

-no właśnie Emily, wrócił...-popatrzyłam na moje splecione dłonie

-no i?

-dalej nie rozumiesz, że on mnie zostawił i tak po prostu sobie wyjechał do LA ,wtedy kiedy go potrzebowałam, on zniknął ,bawił się tam cudnie z dziewczyną....

-Mak...-Emily przysunęła się do mnie.
-nie Emily, nie rozumiesz. Wraca po kilku latach ,tak gdyby nigdy nic, opowiada jak było?
-ale on ma swoje życie, a ty masz swoje- poklepała mnie blondynka po plecach
-wiem. ..ale mnie to zabolało jak powiedział, że ma dziewczynę .
-a ty masz Justina- uśmiechnęła się do mnie.
-ale Justin nie jest mój-kąciki moich ust lekko się podniosły.
-jeszcze nie- Emily uniosła brwi.
-Emily...
-no co?
-przestań- wystawiła mi język, a ja się zaśmiałam.
-a właśnie, kiedy się spotykasz z Justin'em?
-nie wiem...

weszłyśmy do szkoły, na ostatnią lekcje- matme.
też jej nie lubię, po co mi ona, jakieś głupie równania, geometria itd.
nie rozumiem, tylko każą się uczyć i uczyć, I TAK MI SIE TO NIE PRZYDA.

z wkurzoną miną wróciłam do domu, sama...W KOŃCU.

lubię czasami pobyć sama i przemyśleć pewne sprawy.

zmęczona rzuciłam się na kanape i po chwili zasnełam.

Justin

Siedziałem na łóżku trzymając telefon przed sobą.
zadzwonić, czy nie zadzwonić, a jak nie odbierze. Nie no na pewno odbierze,  a może nie. ..dobra Justin przestań.

kłóciłem się z własnymi myślami, ale w końcu postanowiłem.

nacisnąłem przycisk "zadzwoń" i czekałem...
pierwszy sygnał. ..nic
drugi. ..nic
trzeci...dalej nic
-tak myślałem, że nie odbierze-powiedziałem cicho sam do siebie .
czwarty...nadal nic,

I jednak nie odebrała.

Hmm..a może jest zajęta,albo po prostu nie chce ze mną gadać,
ale czemu?
kurcze, co się stało?

dzwoniłem trzy razy. ..mam dość.
na pewno nie chce ze mną gadać, bo gdyby była jakoś zajeta- napisała by sms'a.

Ale nic.
ok

Mackenzie

Mój telefon cały czas wibrował, więc sięgnęłam ręką do szklanego stolika przed kanapą i spojrzałam na ekran JUSTIN
hmm zastanawiałam się czy odebrać, pomyśli że go nie lubię czy coś- bo tak nie jest,ale nie mogę odebrać, nie mogę teraz z nim gadać, muszę to sobie wszystko przemyśleć.

odłożyłam telefon z powrotem na stolik i zwlekłam się z kanapy.
weszłam do kuchni i od razu rzuciła mi się żółta kartka na wysepce kuchennej, podeszłam i zaczęłam ją czytać

KOCHANIE, BĘDĘ WIECZOREM MUSIAŁAM COŚ ZAŁATWIĆ.
OBIAD JEST W LODÓWCE, ODGRZEJ SOBIE I TRZYMAJ SIE .

                              BABUNIA ;)


uśmiech wkradł mi się na twarz, gdy zobaczyłam tą buźke ,którą napisała babunia, uwielbiam jak ją pisze.
jest to takie urocze.

podeszła do lodówki i wyciągnęłam to co przygotowała mi babcia-zapiekanka z makaronem i serem
Hmm, na pewno pyszne.
wzięłam kawałek na talerz i włożyłam do mikrofali.

po chwili już była gotowa, więc wzięłam się za jedzenie mojej ulubionej zapiekanki.

-kochana babcia- szepnełam sama do siebie i jadłam dalej.


Siedziałam na kanapie w salonie i czytałam książkę, gdy przyszła babcia- cześć skarbie- weszła do salonu i usiadła wykończona na kanapie
-cześć babuni, gdzie byłaś? -przesunęłam się do niej
-a załatwiałam różne sprawy
-wszystko w porządku? -spytałam zmartwiona.
Jestem strasznie przewrażliwiona na punkcie Suzan Norto- mojej najukochańszej babci, jedyna która się mną interesuje z tej " rodzinki"  której nawet nie zbyt znam, nigdy ich nie lubiłam i teraz wcale nie żałuję.
gdyby nie babcia...to nie wiem co by się ze mną stało, chyba trafiłabym do domu dziecka razem z siostrą, ale ona na szczęście nie mieszka z nami, mimo że nie mam z Alice najlepszego kontaktu, ale spotykamy się czasami na kawe, czy zakupy.

-tak kochanie, wszystko w porządku-babcia poklepałam mnie po kolanie pocieszająco.
-na pewno?
-Mak, tak, wszystko jest spoko- obie się zaśmiałyśmy .
-no babcia nie sądziłam że znasz takie słowa
-oj Mak, przecież nie jestem taka stara
-no tak- wysłałam jej miły uśmiech- młoda jesteś.
-i ty często tak mówisz, nawet jak ze mną rozmawiasz, więc się przyzwyczaiłam- zachichotałam.

Naszą miłą i śmieszną rozmowę przerwał mój dzwoniący telefon- co do cholery? mówiłam że Emily do mnie dzisiaj nie dzwoniła...
trzymałam już telefon w ręce i nie odbierałam

-kochanie, co jest? -spytała przestraszona babcia
-nic, idę nalać sobie soku, chcesz? -spytałam kładąc telefon na kanapie i wstałam
-nie dziękuję.
-ok- krzyknęłam wchodząc do kuchni

Justin:
postanowiłem zadzwonić ostatni raz.Ja się tak łatwo nigdy nie poddaje.
jeden sygnał...nic
drugi. ..nic
-halo? -W KOŃCU! !! usłyszałem głos po drugiej stronie, ale to nie był głos Mackenzie.

-------------------------------------------------------------                  
jest i 6 ,nie sadziłam ze tak szybko go napisze ...no ale jednak .
jest niespodzianka :D











2 komentarze:

  1. chciałabym zaprosić Cię na mojego bloga. Przepraszam za spam, jeśli go nie tolerujesz - usuń ten komentarz.

    "Nie jest tylko złym chłopakiem. ON jest straszny, przerażający, okropny, nieprzewidywalny. Czasem wydaje mi się, że mrok wypełnia już GO całkowicie. Jednak potem się uśmiecha. JEGO uśmiech jest najpiękniejszym uśmiechem na świecie. Wtedy zdaje sobie sprawę, że jest w NIM gdzieś dobroć, którą przykryła ciemność."

    dreadful-fanfiction.blogspot.com
    ohana x

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasne , dzieki xD na pewno przeczytam ;D

    OdpowiedzUsuń