Mackenzie
Wyszłam z mojej ulubionej kawiarni , poprawiłam płaszcz i szybszym tempem ruszyłam w stronę mojego domu.
Nagle ktoś na mnie na mnie wpadł i rozlała się moja kawa. ..no super, nawet się jej nie napiłam.
Podniosłam głowę i zobaczyłam wysokiego bruneta, miał po bokach wygolone a na środku postawione na żel włosy .Fajnie wyglądał.
Ale najbardziej przykuły moją uwagę jego brązowe hipnotyzujące oczy. Były takie cudowne. ..dobra, spokój!
-Przepraszam. ..-spojrzał w moje oczy lekko zaskoczony- nie zauważyłem Cię.
-Spoko. ..tylko że nie zdążyłam jej się nawet napić -powiedziałam lekko rozbawiona wycierając chusteczką dłonie .-Naprawdę Cię bardzo przepraszam, może dasz się namówić na nową, hug?
Uśmiechnął się brunet, a mi się strasznie spodobał jego cudny uśmiech.
-Amm..no nie wiem
-No proszę, chociaż ci tak wynagrodzę ten mały ,,wypadek"
Nie mogłam się powstrzymać żeby mu odmówić- Dobrze.
Obdarował mnie miłym uśmiechem, a ja go odwzajemniłam.
Udaliśmy się z powrotem do Starbucks'a w miłej ciszy idąc ramię w ramię i uśmiechając się co chwilę do siebie.
Wybraliśmy miejsce przy oknie,- bardzo lubię siedzieć w takich miejscach - a chłopak zamówił dla nas kawy.
Nadal nie wiem jak ma na imię, muszę się jak najszybciej dowiedzieć
-Jak masz na imię? -spytałam popijając w końcu moją kawę.
-Justin
- Jestem Mackenzie ,ale wszyscy mówią mi Mak
Rozmawialiśmy jeszcze o jakiś głupotach i strasznie dużo się śmialiśmy co tym przykuwaliśmy uwagę innych ludzi w kawiarni, a co najbardziej mnie zdziwiło że najbardziej przyglądało nam się dwóch młodych chłopaków, wyglądali na jakieś 20-23 lata, jeden ciemny brunet o krótko ściętych włosach, a drugi blondyn z podobną fryzurą .
Siedzieli na kanapach nie daleko nas i ciągle nas obserwowali. Dziwni goście.
-Też to zauważyłeś że ci dziwni goście nas cały czas obserwują- zapytałam poważnie i lekko zerkając na tych chłopaków.
-Może po prostu patrzą na nas, tak jak wszyscy tutaj bo przykuwamy uwagę.
Uśmiechnął się zadziornie do mnie, na co lekko się zarumieniłam.
-może masz rację. ..
Po godzinie ,,poznawania się" wyszliśmy z kawiarni wciąż się cicho śmiejąc.
Nie sądziłam że mogę się tak świetnie bawić z kimś kogo poznałam na ulicy wpadając na siebie.
Staliśmy przed barem patrząc na siebie nic nie mówiąc, ale po chwili tą ciszę przerwał Justin- To...dałabyś mi swój numer?
Spytał nie pewnie, ale ja się uśmiechnęłam i kiwnęłam głową. -daj mi swój telefon.
Wyciągnęłam rękę w stronę bruneta.
Uśmiechnął się wyciągając telefon z kieszeni spodni i podając mi go. Wpisałam swój numer i oddałam chłopakowi jego iPhone'a.
Przypomniało mi się gdy spojrzałam na godzinę w telefonie Justina że jest już prawie 17
-Muszę już iść bo ,babcia chciała żebym przyszła o 17-powiedziałam drapiąc się po karku
-Babcia? -zdziwił się chłopak. No tak nie wspomniałam o tym że mieszkam z babcią
-tak. Wybacz ale na prawdę muszę już iść
-jasne. Rozumiem. No to do zobaczenia
Justin powoli objął mnie swymi umięśnionymi ramionami w uścisku, a ja oplotłam swoje ręce wokoło jego talii.
Po chwili oderwałam się od niego i powiedziałam tylko ciche ,,Do zobaczenia"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz