-Cris? -zasłoniłam usta dłonią, nie wiedząc jak zareagować- co ty tu robisz?
-Mak, tak się stęskniłem- przytulił mnie mocno.
A ja stałam jak słup.
Co się tu do cholery dzieje?
-Ja też. Nie wierze jak się tu znalazłeś.
-przeprowadziłem się .Mieszam teraz na Queens
-poważnie?-zdziwiłam się, że mieszka blisko mnie.
-tak. I słyszałem ,że ty też tam mieszkasz - objął mnie ramieniem, uśmiechając się.
Kiwnęłam głową- tak.
-ale się cieszę, nie dość, że wróciłem to jeszcze mieszkamy blisko siebie .
Ja bym tego tak nie określiła.
Wyjechał, a my rozstaliśmy się. To był znów ciężki dla mnie okres, a on tak nagle wraca i będziemy mieszkać dzielnice obok. ..nie wierze.
-A wiesz co jeszcze? Będę chodził z wami do szkoły.
CO?
Emily mocno uścisnęła Cris'a, a ja nadal stałam nie wiedząc co robić.
-nie cieszysz się? -spytała mnie Emily odrywając się o Cris'a
sama nie wiedziałam czy się cieszyłam, czy smuciłam.
no niby fajnie ,że wrócił i będzie chodził z nami do szkoły. zawsze spędzaliśmy razem czas.
ale teraz to skomplikowane.
-pewnie, że się cieszę- wymusiłam słaby uśmiech.
Cris opowiadał nam jak to żyło mu się w LA.
mnie jakoś nie specjalnie miło się słuchało jak mu było miło i przyjemnie po tym jak mnie zostawił i wyjechał , nie wiedział że ja wtedy bardzo cierpiałam . bez rodziców , siostry , bez Cris'a .
to był dla mnie bardzo ciężki okres , została mi wtedy tylko babcia ,nikt więcej .
a on nagle wraca i co sobie myśli ?że od razy mu wpadnę w ramiona , czy jak ?
siedzimy przy stoliku pod szkołą ,gdyż jest bardzo ciepło , a Cris nam - a raczej bardziej Emily ,opowiada co robił przez te kilka lat . Bardzo się cieszył i uśmiechał , widać że dobrze się tam bawił ...beze mnie ...
ja siedziałam i patrzyłam przed siebie , obok mnie siedziała Emily , a na przeciwko jej Cris .
ją jak widać interesuje co robił , ale mnie nie , więc się "wyłączyłam"
-...a najlepsze było jak razem z Emmą potknęliśmy się o ten próg w tym domu Ben'a Affleck'a , na prawdę ...tak nam było głupio , jak razem upadliśmy na podłogę .
Emily zaczęła się śmiać , a ja tylko wymusiłam lekki uśmiech ,nie patrząc na nich .
Hmm...Emma , ciekawe kto to ? pewnie jego dziewczyna , lepsza ode mnie , na pewno ładniejsza .
chciałam się już zapytać kim jest ta Emma , ale mnie wyprzedziła Emily
-a kim jest ta Emma , bo z tego co opowiadasz to dużo czasu ze sobą spędziliście -uśmiechneła się Em -to twoja dziewczyna? hm?
-amm..była moją dziewczyną , ale się rozstaliśmy -podrapał się niezręcznie po karku .
-dlaczego ? -spytała ciekawska Emily
-a to taka głupota ..nie chce o tym gadać
-ok .
Po godzinie opowiadania Cris poszedł sobie, a ja westchnęłam- w końcu
-o co ci chodzi Mak? -Emily spojrzała na mnie z poirytowaniem
-o co mi chodzi, żartujesz? -parsknęłam
-no nie czaje twojego zachowania, Cris wrócił i opowiadał nam, a ty co robisz?
-no właśnie Emily, wrócił...-popatrzyłam na moje splecione dłonie
-no i?
-dalej nie rozumiesz, że on mnie zostawił i tak po prostu sobie wyjechał do LA ,wtedy kiedy go potrzebowałam, on zniknął ,bawił się tam cudnie z dziewczyną....
-Mak...-Emily przysunęła się do mnie.
-nie Emily, nie rozumiesz. Wraca po kilku latach ,tak gdyby nigdy nic, opowiada jak było?
-ale on ma swoje życie, a ty masz swoje- poklepała mnie blondynka po plecach
-wiem. ..ale mnie to zabolało jak powiedział, że ma dziewczynę .
-a ty masz Justina- uśmiechnęła się do mnie.
-ale Justin nie jest mój-kąciki moich ust lekko się podniosły.
-jeszcze nie- Emily uniosła brwi.
-Emily...
-no co?
-przestań- wystawiła mi język, a ja się zaśmiałam.
-a właśnie, kiedy się spotykasz z Justin'em?
-nie wiem...
weszłyśmy do szkoły, na ostatnią lekcje- matme.
też jej nie lubię, po co mi ona, jakieś głupie równania, geometria itd.
nie rozumiem, tylko każą się uczyć i uczyć, I TAK MI SIE TO NIE PRZYDA.
z wkurzoną miną wróciłam do domu, sama...W KOŃCU.
lubię czasami pobyć sama i przemyśleć pewne sprawy.
zmęczona rzuciłam się na kanape i po chwili zasnełam.
Justin
Siedziałem na łóżku trzymając telefon przed sobą.
zadzwonić, czy nie zadzwonić, a jak nie odbierze. Nie no na pewno odbierze, a może nie. ..dobra Justin przestań.
kłóciłem się z własnymi myślami, ale w końcu postanowiłem.
nacisnąłem przycisk "zadzwoń" i czekałem...
pierwszy sygnał. ..nic
drugi. ..nic
trzeci...dalej nic
-tak myślałem, że nie odbierze-powiedziałem cicho sam do siebie .
czwarty...nadal nic,
I jednak nie odebrała.
Hmm..a może jest zajęta,albo po prostu nie chce ze mną gadać,
ale czemu?
kurcze, co się stało?
dzwoniłem trzy razy. ..mam dość.
na pewno nie chce ze mną gadać, bo gdyby była jakoś zajeta- napisała by sms'a.
Ale nic.
ok
Mackenzie
Mój telefon cały czas wibrował, więc sięgnęłam ręką do szklanego stolika przed kanapą i spojrzałam na ekran JUSTIN
hmm zastanawiałam się czy odebrać, pomyśli że go nie lubię czy coś- bo tak nie jest,ale nie mogę odebrać, nie mogę teraz z nim gadać, muszę to sobie wszystko przemyśleć.
odłożyłam telefon z powrotem na stolik i zwlekłam się z kanapy.
weszłam do kuchni i od razu rzuciła mi się żółta kartka na wysepce kuchennej, podeszłam i zaczęłam ją czytać
KOCHANIE, BĘDĘ WIECZOREM MUSIAŁAM COŚ ZAŁATWIĆ.
OBIAD JEST W LODÓWCE, ODGRZEJ SOBIE I TRZYMAJ SIE .
BABUNIA ;)
uśmiech wkradł mi się na twarz, gdy zobaczyłam tą buźke ,którą napisała babunia, uwielbiam jak ją pisze.
jest to takie urocze.
podeszła do lodówki i wyciągnęłam to co przygotowała mi babcia-zapiekanka z makaronem i serem
Hmm, na pewno pyszne.
wzięłam kawałek na talerz i włożyłam do mikrofali.
po chwili już była gotowa, więc wzięłam się za jedzenie mojej ulubionej zapiekanki.
-kochana babcia- szepnełam sama do siebie i jadłam dalej.
Siedziałam na kanapie w salonie i czytałam książkę, gdy przyszła babcia- cześć skarbie- weszła do salonu i usiadła wykończona na kanapie
-cześć babuni, gdzie byłaś? -przesunęłam się do niej
-a załatwiałam różne sprawy
-wszystko w porządku? -spytałam zmartwiona.
Jestem strasznie przewrażliwiona na punkcie Suzan Norto- mojej najukochańszej babci, jedyna która się mną interesuje z tej " rodzinki" której nawet nie zbyt znam, nigdy ich nie lubiłam i teraz wcale nie żałuję.
gdyby nie babcia...to nie wiem co by się ze mną stało, chyba trafiłabym do domu dziecka razem z siostrą, ale ona na szczęście nie mieszka z nami, mimo że nie mam z Alice najlepszego kontaktu, ale spotykamy się czasami na kawe, czy zakupy.
-tak kochanie, wszystko w porządku-babcia poklepałam mnie po kolanie pocieszająco.
-na pewno?
-Mak, tak, wszystko jest spoko- obie się zaśmiałyśmy .
-no babcia nie sądziłam że znasz takie słowa
-oj Mak, przecież nie jestem taka stara
-no tak- wysłałam jej miły uśmiech- młoda jesteś.
-i ty często tak mówisz, nawet jak ze mną rozmawiasz, więc się przyzwyczaiłam- zachichotałam.
Naszą miłą i śmieszną rozmowę przerwał mój dzwoniący telefon- co do cholery? mówiłam że Emily do mnie dzisiaj nie dzwoniła...
trzymałam już telefon w ręce i nie odbierałam
-kochanie, co jest? -spytała przestraszona babcia
-nic, idę nalać sobie soku, chcesz? -spytałam kładąc telefon na kanapie i wstałam
-nie dziękuję.
-ok- krzyknęłam wchodząc do kuchni
Justin:
postanowiłem zadzwonić ostatni raz.Ja się tak łatwo nigdy nie poddaje.
jeden sygnał...nic
drugi. ..nic
-halo? -W KOŃCU! !! usłyszałem głos po drugiej stronie, ale to nie był głos Mackenzie.
-------------------------------------------------------------
jest i 6 ,nie sadziłam ze tak szybko go napisze ...no ale jednak .
jest niespodzianka :D
środa, 23 kwietnia 2014
sobota, 19 kwietnia 2014
5 rozdział -Lubisz ją...
Mackenzie
Obudziłam się przytulona do czegoś ciepłego i przyjemnego.
Otworzyłam powoli powieki. A moim oczom ukazał się słodko śpiący Justin z jedną ręką owiniętą wokoło mnie.
Czekaj, czekaj. ..co się wczoraj stało ?
Nie mogę sobie przypomnieć.
Za dużo wypiłam.
-Spokojnie John, mówiłem ci już ,że jest wszystko dobrze.Byłem u Makenzie
-Heh i jak było? -klepnął mnie w ramie przyjaciel.
-co jak było?
-no. ..zaliczyłeś już ją?
-nie John. ..nie mogę, ona jest za fajna, żeby ją tak od razu wykorzystać i co pewnie mam ją przelecieć i zostawić, tak? -spytałem lekko wkurzony
-Justin przecież wiesz jaki jest plan.
-wiem, ale to chyba nie będzie takie łatwe jak się wydawało.
-dlaczego? -przyjaciel spojrzał nam mnie pytająco
-kurwa sam nie wiem- pociągnąłem za końcówki włosów.
-bo co? Bo polubiłeś ją? -uśmiechnął się cwaniacko do mnie.
-nie! Po prostu jest inna, niż te wszystkie laski.
-jasne.
Usiedliśmy na czarnej kanapie w salonie
-a niby dlaczego jest taka inna? -wciąż wypytywał
-ona jest bardzo miła, a nie jak te wredne i chamskie szmaty. I jeszcze się tak słodko śmieje, ten jej piękny uśmiech, a jej cudowne ciemno brązowe oczy. To jak ona na mnie patrzy, nigdy tak się nie czułem przy żadnej dziewczynie.
Nie mogłem przestać o niej opowiadać.
Nie znam jej dobrze, ale tyle co ją znam to wystarczy ,żeby powiedzieć to co powiedziałem. Nie znam jeszcze jej złych stron, ale pewnie szybko się dowiem.
-Hmm rzeczywiście jest inna
-widzisz
-widzę. To dobrze, że wybraliśmy właśnie ją-przyjaciel poklepał mnie w ramie
-co? ...tak- zamyśliłem się.
Dalej nie rozumiem po co chcą ją porwać, ani dlaczego ja mam ją rozkochać w sobie.
Nie mówię, że mi to przeszkadza że Mak ma się we mnie zakochać. Całkiem fajnie.
-to powiesz mi w końcu co się wydarzyło? -co masz na myśli?
-między tobą, a Mak. Skoro się nie pieprzyliście to co się wydarzyło?
-Eemm no wiesz. ..byłem w klubie, zobaczyłem ją i podszedłem no i zaczęliśmy tańczyć, oczywiście się ocierać o siebie heh- od razu zacząłem się głupio uśmiechać- zaprowadziła mnie do swojego domu, niezłe co? .
No i całowaliśmy się, położyłem ją na łóżku i ściągnęłam jej sukienkę, widziałem, że ma pewne obawy. Więc przerwałem. Nie chciałem, żeby później żałowała bo poszła z jakimś gościem po pijaku do łóżka.
John siedział i słuchał mnie jak opowiadałem cały czas o Mak.
-Jest dziewicą?
-Nie
John spojrzał na mnie zdziwiony -gadasz?
-no serio. Miała chłopaka, którego strasznie kochała, ale on gdzieś wyjechał i rozstali się.
MAKENZIE
Przez weekend nie robiłam nic takiego, no oprócz tego incydentu z Justin'em.
Później dzwonił do mnie, co bardzo mi się podobało, bo uwielbiam z nim rozmawiać.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest i kolejny rozdział ,mam nadzieję że się spodoba ;)
wiem ,że jest krótki ,ale musiałam w tym miejscu skończyć .
następnego może długo nie być , już dłuższy czas nie mam pomysłu na nastepny ,ale dalej będą również duuużo ciekawe rzeczy ...nie które sprawy się trochę skomplikują .

Obudziłam się przytulona do czegoś ciepłego i przyjemnego.
Otworzyłam powoli powieki. A moim oczom ukazał się słodko śpiący Justin z jedną ręką owiniętą wokoło mnie.
Czekaj, czekaj. ..co się wczoraj stało ?
Nie mogę sobie przypomnieć.
Za dużo wypiłam.
Muszę się dowiedzieć jak najszybciej.
Dłonią potrząsnęłam ramię bruneta w celu obudzenia go. .nic.
Znowu. .nic.
I kolejny raz- Justin,obudź się
Nic.
W końcu zaczęłam tracić cierpliwość.
-Justin do cholery obudź się-krzyknęłam mu do ucha.
Dłonią potrząsnęłam ramię bruneta w celu obudzenia go. .nic.
Znowu. .nic.
I kolejny raz- Justin,obudź się
Nic.
W końcu zaczęłam tracić cierpliwość.
-Justin do cholery obudź się-krzyknęłam mu do ucha.
Na co on mnie mocniej przyciągnął do siebie.
Hmm to miłe. Ale nie czas teraz na to.
Zaczęłam składać delikatne pocałunki na jego szyi i lizać.
Chłopak oderwał mnie od swojej szyi, całując mnie w usta.
-no w końcu się obudziłeś- powiedziałam przerywając pocałunek i odchylając się od niego.
Hmm to miłe. Ale nie czas teraz na to.
Zaczęłam składać delikatne pocałunki na jego szyi i lizać.
Chłopak oderwał mnie od swojej szyi, całując mnie w usta.
-no w końcu się obudziłeś- powiedziałam przerywając pocałunek i odchylając się od niego.
-Dzień dobry piękna- powiedział zachrypniętym głosem Justin.
-dzień dobry- powiedziałam szybko wstając z łóżka.
Spojrzałam na siebie w wielkim lustrze na środku pokoju .
Dlaczego Jestem w samej bieliźnie?
Gdzie moja sukienka? A no tak leży na drugim końcu pokoju na podłodze.
Koszulka Justina nie daleko łóżka na podłodze razem z jego spodniami.
Moje szpilki na środku pokoju leżą.
No super. Co my wczoraj zrobiliśmy.
Odwróciłam głowę na siedzącego w samych bokserkach Justina- co się wczoraj wydarzyło?
-dzień dobry- powiedziałam szybko wstając z łóżka.
Spojrzałam na siebie w wielkim lustrze na środku pokoju .
Dlaczego Jestem w samej bieliźnie?
Gdzie moja sukienka? A no tak leży na drugim końcu pokoju na podłodze.
Koszulka Justina nie daleko łóżka na podłodze razem z jego spodniami.
Moje szpilki na środku pokoju leżą.
No super. Co my wczoraj zrobiliśmy.
Odwróciłam głowę na siedzącego w samych bokserkach Justina- co się wczoraj wydarzyło?
-coś wspaniałego- szepnął mrużąc seksownie oczy.
-czy my. ..no wiesz- zająkałam się- czy my uprawialiśmy seks?
-niestety nie. Zatrzymałem cię.
Za bardzo cię szanuje
Uff. ..od razu poczułam ulgę. Za krótko się znamy, żeby od razu seks był.
Ale zaraz on powiedział ,że za bardzo mnie szanuje. ..o jakie to urocze.
-och- tylko tyle potrafiłam powiedzieć .
Wzięłam jakieś ciuchy z szafy i weszłam do łazienkami, najpierw wykonując poranne czynności.
Ubrałam się w ciemne jeansy, brązową bokserke i czarną bluzę rozpinaną.
Wyszłam z łazienki związując włosy w kucyka.Justin już ubrany w swoje wcześniejsze ciuchy siedział na łóżku i robił coś na telefonie.
Podeszłam do niego- głodny ?
Oderwał wzrok od telefonu i kiwnął głową. -To choć- pociągnęłam go za rękę w stronę kuchni.
-lubisz naleśniki? -spytałam podchodząc do lodówki.
-jeszcze pytasz? Pewnie- zaśmiałam się z tego jaki on jest podekscytowany, jak małe dziecko.
Usmażyłam naleśniki i zaczęliśmy jeść przy wysepce kuchennej.
-Dlaczego wczoraj. ..no wiesz, zatrzymałeś mnie?-przerwałam ciszę- przecież bardzo tego chciałeś.
-już ci powiedziałem, że za bardzo Cię szanuje i nie chce żebyś później tego żałowała.
-to urocze. Ale skąd wiesz ,że bym tego żałowała- podniosłam jedną brew
-no bo chyba byś nie chciała przeżyć swojego pierwszego razu z jakimś gościem po pijaku.
Zaskoczył mnie tym, skąd on może wiedzieć że jestem dziewicą.
-a skąd wiesz że jestem dziewicą? -uśmiechnęłam się.
-a nie jesteś? -zdziwiony patrzył na mnie
-nie- uśmiechnełam się cwaniacko.
Na twarz bruneta wkradł się wielki uśmiech, ukazując jego idealnie białe zęby.
-ciekawe.
-jakbyś wiedział to byś mnie już nie zatrzymał, tak? -uśmiech mi zszedł z twarzy.
-czemu mi nie powiedziałaś wcześniej?
-nie odpowiadaj na moje pytania pytaniami- powiedziałam poirytowana
-przepraszam.
-nie chciałam ci tego mówić tak szybko, bo wiedziałam .że od razu mnie zaciągniesz do łóżka.
-ale to ty wczoraj mnie zaciągnęłaś do swojego łóżka- zachichotał zadowolony
-zamknij się- czułam, że się rumienie- byłam pijana.
-ale nie mówię, że mi się to nie podobało -poruszył seksownie brwiami na co ja zachichotałam.
-czy my. ..no wiesz- zająkałam się- czy my uprawialiśmy seks?
-niestety nie. Zatrzymałem cię.
Za bardzo cię szanuje
Uff. ..od razu poczułam ulgę. Za krótko się znamy, żeby od razu seks był.
Ale zaraz on powiedział ,że za bardzo mnie szanuje. ..o jakie to urocze.
-och- tylko tyle potrafiłam powiedzieć .
Wzięłam jakieś ciuchy z szafy i weszłam do łazienkami, najpierw wykonując poranne czynności.
Ubrałam się w ciemne jeansy, brązową bokserke i czarną bluzę rozpinaną.
Wyszłam z łazienki związując włosy w kucyka.Justin już ubrany w swoje wcześniejsze ciuchy siedział na łóżku i robił coś na telefonie.
Podeszłam do niego- głodny ?
Oderwał wzrok od telefonu i kiwnął głową. -To choć- pociągnęłam go za rękę w stronę kuchni.
-lubisz naleśniki? -spytałam podchodząc do lodówki.
-jeszcze pytasz? Pewnie- zaśmiałam się z tego jaki on jest podekscytowany, jak małe dziecko.
Usmażyłam naleśniki i zaczęliśmy jeść przy wysepce kuchennej.
-Dlaczego wczoraj. ..no wiesz, zatrzymałeś mnie?-przerwałam ciszę- przecież bardzo tego chciałeś.
-już ci powiedziałem, że za bardzo Cię szanuje i nie chce żebyś później tego żałowała.
-to urocze. Ale skąd wiesz ,że bym tego żałowała- podniosłam jedną brew
-no bo chyba byś nie chciała przeżyć swojego pierwszego razu z jakimś gościem po pijaku.
Zaskoczył mnie tym, skąd on może wiedzieć że jestem dziewicą.
-a skąd wiesz że jestem dziewicą? -uśmiechnęłam się.
-a nie jesteś? -zdziwiony patrzył na mnie
-nie- uśmiechnełam się cwaniacko.
Na twarz bruneta wkradł się wielki uśmiech, ukazując jego idealnie białe zęby.
-ciekawe.
-jakbyś wiedział to byś mnie już nie zatrzymał, tak? -uśmiech mi zszedł z twarzy.
-czemu mi nie powiedziałaś wcześniej?
-nie odpowiadaj na moje pytania pytaniami- powiedziałam poirytowana
-przepraszam.
-nie chciałam ci tego mówić tak szybko, bo wiedziałam .że od razu mnie zaciągniesz do łóżka.
-ale to ty wczoraj mnie zaciągnęłaś do swojego łóżka- zachichotał zadowolony
-zamknij się- czułam, że się rumienie- byłam pijana.
-ale nie mówię, że mi się to nie podobało -poruszył seksownie brwiami na co ja zachichotałam.
Już nic nie mówiliśmy ,tylko jedliśmy pyszne naleśniki w miłej ciszy, patrząc cały czas na siebie.
-no to ja będę się już zbierał- powiedział Justin wstając od blatu
-Czekaj- zatrzymałam go podchodząc do niego- może chcesz zostać i tak nic dzisiaj nie robię.
Nie wierzyłam własnym uszom, że te słowa opuściły moje usta.
Justin lekko się zdziwił, ale po chwili uśmiechnął- nie będę ci robił problemu
-nie mów tak-położyłam dłoń na jego przed ramieniu- zostań proszę.
-dobrze, zostane.
Od razu nie kontrolowanie uśmiechnełam się szeroko jak idiotka.
-Czekaj- zatrzymałam go podchodząc do niego- może chcesz zostać i tak nic dzisiaj nie robię.
Nie wierzyłam własnym uszom, że te słowa opuściły moje usta.
Justin lekko się zdziwił, ale po chwili uśmiechnął- nie będę ci robił problemu
-nie mów tak-położyłam dłoń na jego przed ramieniu- zostań proszę.
-dobrze, zostane.
Od razu nie kontrolowanie uśmiechnełam się szeroko jak idiotka.
Weszliśmy do salonu i usiedliśmy na dużej brązowej kanapie.
-masz ochotę obejrzeć film? -spytałam podnosząc się z kanapy. Jednak chłopak uniemożliwił mi to pociągając mnie z powrotem na kanape -Mmm mam ochotę na coś innego- mruknął przybliżają się do mnie.
Czułam jak serce mi szybciej bije jak on się tak zbliżał, nie wiem nawet dlaczego
-Taa? A ja wolę obejrzeć film.
-a ja nie- był coraz bliżej i nie wiedzieć czemu go nie odepchnęłam, może nie chciałam? Sama już nie wiem.
-No nie bądź taka Mak- nasze twarze dzieliły milimetry.
-Jaka?
-wiem ,że chcesz żebym Cię pocałował- szepnął brunet
-To mnie pocałuj-również szepnęłam
-masz ochotę obejrzeć film? -spytałam podnosząc się z kanapy. Jednak chłopak uniemożliwił mi to pociągając mnie z powrotem na kanape -Mmm mam ochotę na coś innego- mruknął przybliżają się do mnie.
Czułam jak serce mi szybciej bije jak on się tak zbliżał, nie wiem nawet dlaczego
-Taa? A ja wolę obejrzeć film.
-a ja nie- był coraz bliżej i nie wiedzieć czemu go nie odepchnęłam, może nie chciałam? Sama już nie wiem.
-No nie bądź taka Mak- nasze twarze dzieliły milimetry.
-Jaka?
-wiem ,że chcesz żebym Cię pocałował- szepnął brunet
-To mnie pocałuj-również szepnęłam
Nie musiałam więcej powtarzać, bo brunet od razu przywarł swymi cudownymi pełnymi ustami do moich.
Nasze wargi Idealnie grały ze sobą.
Przerwał nasz pocałunek dzwoniący telefon Justina.
-cholera- powiedział cicho i wyciągając telefon z kieszeni spodni
-halo?
Nasze wargi Idealnie grały ze sobą.
Przerwał nasz pocałunek dzwoniący telefon Justina.
-cholera- powiedział cicho i wyciągając telefon z kieszeni spodni
-halo?
Justin
-halo? -powiedziałem wkurzony, że ktoś przerwał mój pocałunek z Mak. Kurwa.
A mogło się dziać.
-Justin, gdzie ty jesteś? Nie wróciłeś wczoraj- spytał troskliwym głosem John
-spokojnie, nic mi nie jest. Zostałem u Mak.
John odetchnął z ulgą.
-o to. ..dobrze. a co już zaliczyłeś? -zachichotał przyjaciel
-Nie- powiedziałem cicho, Modląc się żeby Mak tego nie słyszała
-uuu to kiepsko, przecież ty każdą, którą spotkasz to pieprzysz.
-J-john- chrząknąłem. Ciekawe co miałem powiedzieć przy Mak" tak wiem John, że każdą dziewczynę zaliczam, ale ta jest inna i nie mogłem tego jej zrobić, bo była po prostu pijana. "
Sam nie wiem dlaczego to zrobiłem, przecież obydwoje byliśmy napaleni.
A ona mi się prawie oddała, ale jednak było czasem widać opory.
Na przykład jak ściągnąłem z niej sukienke.
Nie mogłem.
To głupie, bo inną od razu bym przeleciał.
-ok rozumiem, jest obok- zaśmiał się i rozłączył żegnając się.
-halo? -powiedziałem wkurzony, że ktoś przerwał mój pocałunek z Mak. Kurwa.
A mogło się dziać.
-Justin, gdzie ty jesteś? Nie wróciłeś wczoraj- spytał troskliwym głosem John
-spokojnie, nic mi nie jest. Zostałem u Mak.
John odetchnął z ulgą.
-o to. ..dobrze. a co już zaliczyłeś? -zachichotał przyjaciel
-Nie- powiedziałem cicho, Modląc się żeby Mak tego nie słyszała
-uuu to kiepsko, przecież ty każdą, którą spotkasz to pieprzysz.
-J-john- chrząknąłem. Ciekawe co miałem powiedzieć przy Mak" tak wiem John, że każdą dziewczynę zaliczam, ale ta jest inna i nie mogłem tego jej zrobić, bo była po prostu pijana. "
Sam nie wiem dlaczego to zrobiłem, przecież obydwoje byliśmy napaleni.
A ona mi się prawie oddała, ale jednak było czasem widać opory.
Na przykład jak ściągnąłem z niej sukienke.
Nie mogłem.
To głupie, bo inną od razu bym przeleciał.
-ok rozumiem, jest obok- zaśmiał się i rozłączył żegnając się.
Schowałem telefon z powrotem do kieszeni i spojrzałem na Mak, która stała przy półce z filmami koło telewizora.
Podszedłem po cichu do niej od tyłu i ją przytuliłem.
Dziewczyna nawet nie zareagowała skupiona na czytaniu czegoś na opakowaniu.
-A więc. ..na czym skończyliśmy? -szepnąłem w jej szyje całując ją.
-na filmie- podniosła pudełko, które wybrała i oderwała się ode mnie podchodząc do DVD pod telewizorem, który jest ogromny i wisi na ścianie.
Mówiłem już że ona ma świetny dom?
Ciekawe gdzie pracują jej rodzice, że ma tyle kasy. Hmm
Położyliśmy się na kanapie obok siebie i oglądaliśmy jakiś film. Chyba komedia.
Nie wiem, cały czas myślałem o dziewczynie, która leży z głową na moim ramieniu.
To było bardzo miłe. Takie przytulanie się i w ogóle te gesty.
Nigdy się nie przytulałem tak z dziewczyną.
Dziewczyna nawet nie zareagowała skupiona na czytaniu czegoś na opakowaniu.
-A więc. ..na czym skończyliśmy? -szepnąłem w jej szyje całując ją.
-na filmie- podniosła pudełko, które wybrała i oderwała się ode mnie podchodząc do DVD pod telewizorem, który jest ogromny i wisi na ścianie.
Mówiłem już że ona ma świetny dom?
Ciekawe gdzie pracują jej rodzice, że ma tyle kasy. Hmm
Położyliśmy się na kanapie obok siebie i oglądaliśmy jakiś film. Chyba komedia.
Nie wiem, cały czas myślałem o dziewczynie, która leży z głową na moim ramieniu.
To było bardzo miłe. Takie przytulanie się i w ogóle te gesty.
Nigdy się nie przytulałem tak z dziewczyną.
Muszę pomyśleć jak mam ją w sobie rozkochać i mam nadzieję, że ja się w niej nie zakocham.
Jeszcze tego brakuje.
Nie mogę.
Nie mogę spieprzyć planu.
Jeszcze tego brakuje.
Nie mogę.
Nie mogę spieprzyć planu.
Po obejrzeniu 2 filmów i przytulaniu się.
Musiałem się zbierać do domu.
Więc pożegnałem się z Mak, dając jej buziaka w policzek tak jak lubi.
Tak, opowiedziała mi co lubi,
Uwielbia się przytulać, do czego ja nie jestem przyzwyczajony.
Lubi jak chłopak ją całuje słodko w policzek, lub szyję etc.
Kocha oglądać komedie, bo również kocha się śmiać.
Powiedziała, że teraz jest zupełnie inna, że teraz cały czas się śmieje i uśmiecha.
Ale dlaczego? Dlaczego jest" inna" coś się wcześniej stało?
Musiałem się zbierać do domu.
Więc pożegnałem się z Mak, dając jej buziaka w policzek tak jak lubi.
Tak, opowiedziała mi co lubi,
Uwielbia się przytulać, do czego ja nie jestem przyzwyczajony.
Lubi jak chłopak ją całuje słodko w policzek, lub szyję etc.
Kocha oglądać komedie, bo również kocha się śmiać.
Powiedziała, że teraz jest zupełnie inna, że teraz cały czas się śmieje i uśmiecha.
Ale dlaczego? Dlaczego jest" inna" coś się wcześniej stało?
Przyjechałem taksówką do domu, mimo, że Mak nalegała ,że
mnie dowiezie do domu swoim samochodem, ale ją przekonałem, że chcę
zostać na chwilę sam i pomyśleć.
Jest bardzo miła i nie łatwo było mi ją przekonać, no ale jednak moje pocałunki potrafią namieszać w głowie. Heh.
Otworzyłem drzwi mojego domu i wszedłem .
Z kuchni wybiegł John i krzyknął- Justin. Jest bardzo miła i nie łatwo było mi ją przekonać, no ale jednak moje pocałunki potrafią namieszać w głowie. Heh.
Otworzyłem drzwi mojego domu i wszedłem .
-Spokojnie John, mówiłem ci już ,że jest wszystko dobrze.Byłem u Makenzie
-Heh i jak było? -klepnął mnie w ramie przyjaciel.
-co jak było?
-no. ..zaliczyłeś już ją?
-nie John. ..nie mogę, ona jest za fajna, żeby ją tak od razu wykorzystać i co pewnie mam ją przelecieć i zostawić, tak? -spytałem lekko wkurzony
-Justin przecież wiesz jaki jest plan.
-wiem, ale to chyba nie będzie takie łatwe jak się wydawało.
-dlaczego? -przyjaciel spojrzał nam mnie pytająco
-kurwa sam nie wiem- pociągnąłem za końcówki włosów.
-bo co? Bo polubiłeś ją? -uśmiechnął się cwaniacko do mnie.
-nie! Po prostu jest inna, niż te wszystkie laski.
-jasne.
Usiedliśmy na czarnej kanapie w salonie
-a niby dlaczego jest taka inna? -wciąż wypytywał
-ona jest bardzo miła, a nie jak te wredne i chamskie szmaty. I jeszcze się tak słodko śmieje, ten jej piękny uśmiech, a jej cudowne ciemno brązowe oczy. To jak ona na mnie patrzy, nigdy tak się nie czułem przy żadnej dziewczynie.
Nie mogłem przestać o niej opowiadać.
Nie znam jej dobrze, ale tyle co ją znam to wystarczy ,żeby powiedzieć to co powiedziałem. Nie znam jeszcze jej złych stron, ale pewnie szybko się dowiem.
-Hmm rzeczywiście jest inna
-widzisz
-widzę. To dobrze, że wybraliśmy właśnie ją-przyjaciel poklepał mnie w ramie
-co? ...tak- zamyśliłem się.
Dalej nie rozumiem po co chcą ją porwać, ani dlaczego ja mam ją rozkochać w sobie.
Nie mówię, że mi to przeszkadza że Mak ma się we mnie zakochać. Całkiem fajnie.
-to powiesz mi w końcu co się wydarzyło? -co masz na myśli?
-między tobą, a Mak. Skoro się nie pieprzyliście to co się wydarzyło?
-Eemm no wiesz. ..byłem w klubie, zobaczyłem ją i podszedłem no i zaczęliśmy tańczyć, oczywiście się ocierać o siebie heh- od razu zacząłem się głupio uśmiechać- zaprowadziła mnie do swojego domu, niezłe co? .
No i całowaliśmy się, położyłem ją na łóżku i ściągnęłam jej sukienkę, widziałem, że ma pewne obawy. Więc przerwałem. Nie chciałem, żeby później żałowała bo poszła z jakimś gościem po pijaku do łóżka.
John siedział i słuchał mnie jak opowiadałem cały czas o Mak.
-Jest dziewicą?
-Nie
John spojrzał na mnie zdziwiony -gadasz?
-no serio. Miała chłopaka, którego strasznie kochała, ale on gdzieś wyjechał i rozstali się.
MAKENZIE
Przez weekend nie robiłam nic takiego, no oprócz tego incydentu z Justin'em.
Później dzwonił do mnie, co bardzo mi się podobało, bo uwielbiam z nim rozmawiać.
Stałam z Emily pod szafkami w szkole wyciągając z niej książki, które były mi potrzebne teraz na angielski.
Opowiadałam Emily co robiliśmy z Justinem.
Nie mamy przed sobą tajemnic. ..chociaż ona nie wiem o pewnych sprawach z mojej przeszłości i niech tak zostanie. Nie musi wiedzieć.
Opowiadałam Emily co robiliśmy z Justinem.
Nie mamy przed sobą tajemnic. ..chociaż ona nie wiem o pewnych sprawach z mojej przeszłości i niech tak zostanie. Nie musi wiedzieć.
Śmiałam się z żartu, który opowiedziała mi Emily, gdy nagle
ktoś oplótł mnie swoimi ramionami. Nie wiedziałam kto to, więc szybko
się obróciłam i zamarłam.
Jak to? Co on tu robi?
Nie wierzyłam własnym oczom.
To jakiś żart? Czy co?.
Jak to? Co on tu robi?
Nie wierzyłam własnym oczom.
To jakiś żart? Czy co?.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest i kolejny rozdział ,mam nadzieję że się spodoba ;)
wiem ,że jest krótki ,ale musiałam w tym miejscu skończyć .
następnego może długo nie być , już dłuższy czas nie mam pomysłu na nastepny ,ale dalej będą również duuużo ciekawe rzeczy ...nie które sprawy się trochę skomplikują .
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
